Szkodliwa magia

kula_blog.jpgOpiszę teraz jedno z moich doświadczeń we wcieleniu indiańskim. Przy całym podziwie i szacunku dla Indian, teraz widzę, że pewne rytuały mogą okazać się szkodliwe dla nas. A oto jeden z nich. Jestem dziewczynką w wieku może dziesięciu lat i czekam na inicjację. Inicjacja ma polegać na powiązaniu mnie z bóstwem dobrobytu. Moim przenaczeniem, jak dorosnę, jest opiekować się plemieniem i zapewnić mu dobrobyt, dlatego muszę umieć nawiązać w każdej chwili kontakt z bóstwem. Jako szamanka odpowiadam za decyzyzje wodza, ponieważ każda decycja jest kosultowana ze mną. Na pewno uczy to odpowiedzialności, ale także przy nieoczyszczonych intencjach (a takowe właśnie były), może nas napełnić poczuciem winy, jeżeli coś się stanie.
Ale wróćmy do samej inicjacji. Stoję na środku placu a wokół mnie dorośli iindianie tańczą przy przejmującej muzyce. Podchodzi do mnie szaman i nakłada mi ręce na głowę. Mam zamknięte oczy i widzę jak otwiera mi się klatka piersiowa i zostaje tam umieszczony posażek bóstwa. Następnie klatka piersiowa zostaje zamknięta, muzyka cichnie a ja jestem okadzana ziołami. Jak teraz patrzę na to, mam wrażenie, że miało to na celu wzmocnić moją wiarę w siebie i poczucie wyjątkowości. Ale czy naprawdę jest możliwe, aby jakakolwiek sztuczka mogła pomóc nam w odczuwaniu naszej wartości? Myślę, że nie. Dlatego ani bogactwo, ani ubranie, ani nawet inteligencja nie pomogą nam w tym, aby poczuć prawdziwą wartość. Prawdziwa wartość jest dużo prostsza, po prostu jestem wartościowa dlatego, że jestem i nie potrzeba do tego żadnych sztuczek. A dopiero wtedy, gdy sięgniemy po sztuczki narobimy sobie kłopotów, bo nasza podświadomość niechętnie rozstaje się z tak atrakcyjnymi zabawkami.

Służący

blazen_blog.jpgZamieszkałam w domu, gdzie panował bardzo duży niepokój. Domownicy byli rozdrażnieni, jeden mówił przez drugiego. Panował i rządził tam chaos. Pewnego dnia koleżanka zaproponowała mi, aby zrobić egzorcyzmy. Miałam przed tym opory, ale w końcu zgodziłam się. Przyniosła ze sobą książkę z której czytała jakieś teksty. Ponieważ nie zgodziłam się zostawić jej samej, siedziałam w kącie i słuchałam tego co ona czyta. Nagle przed oczami pojawił mi się błazen a dokładnie głowa w czapce błazna. Zamykałam i otwierałam oczy, ale to nic nie dawało. Błazen dalej był w tym samym miejscu. No cóż trzeba zapytać kto to i czego tutaj szuka. Odpowiedział, że jest moim służącym i czeka na polecenia. Przez moment byłam bardzo zdziwiona. Ale jak to mam w zwyczaju, odwołałam się do modlitwy. I co się okazało… W jednym ze swoich żyć postanowiłam w astralu powołać do życia stworka, który będzie mi służył. I tak też zrobiłam. Nie wiedziałam dlaczego właśnie teraz się do mnie zgłosił, ale niewątpliwie był tutaj i miał się z tym dobrze. We wcieleniu szamanki może był mi potrzebny, ale teraz byłam pewna, że już nie. Postanowiłam uwolnić energię, którą użyłam do tego celu. Za pomocą modlitwy energia została uwolniona i kolorowe iskierki rozpłynęły się w powietrzu. A ja poczułam wewnętrzną radość, że mogę już żyć i być samodzielna, nie potrzebując żadnych służących. Bardzo się cieszyłam z przebudzenia.
Nie zapominajmy, że wolno nam wszystko, ale także wszystko wywołuje określony skutek i jest zasilane naszą energią. Dlatego warto się zastanowić, czy to co zamierzamy zrobić naprawdę jest nam potrzebne i dlaczego tego chcemy. Ja już sprzątam po sobie, teraz kolej na Ciebie, skoro to czytasz.

Przyczyna i skutek

niewidomy_blog.jpgPomagałam uzdrowić pewnemu chłopcu przyczynę cukrzycy. W momencie kiedy do mnie trafił miał 28 lat i tracił już wzrok. Bardzo mało widział, ale nie tracił ani buty ani nie uwalniał się od pretensji, które go zatruwały. Podczas jednego z zabiegów zaczął opowiadać co widzi. Widział siebie jak miał pięć lat i wychowywał się u babci. Siedział z babcią w kuchni, bawiąc się sankami, które dostał. Podnosił je do góry i trzaskał o podłogę. W pewnym momencie z pokoju wbiegł dziadek, złapał go za ubranie i wrzucił do balii z praniem. Dziecko tak bardzo się przestraszyło tej napaści, że zaczęły się problemy z trzustką. A konsekwencją tego była cukrzyca, przez którą teraz tracił wzrok. Sprawdzaliśmy z jego matką daty i wszystko się zgadzało. Napisałam ten tekst po to, abyśmy mogli sobie uświadomić, jak czasem odległe wydarzenia z naszej pamięci, mogą zawierać przyczynę naszych dolegliwości. W momencie tego wydarzenia dziecko już było niezadowolone, ponieważ nie było przy matce. Trzustka symbolizująca radość życia, obciążona jego żalem dostała tak ostre wydarzenie, którego się nie spodziewała. Lęk zakłócił przepływ energii w meridianie i powstała blokada. Prawo przyczyny i skutku to bardzo proste i sprawiedliwe prawo, nic nie dzieje się w nas bez przyczyny. Wszystko co myślimy o sobie, czy o innych, wywołuje jakiś skutek w czasie teraźniejszym lub przyszłym. Dlatego warto być świadomym naszych myśli, słów i czynów, ponieważ pozwoli nam to mieć same pozytywne skutki, jako doświadczanie szczęścia.

Centrum Terapii Naturalnych ISKIERKA – moje przemyślenia

iskierka2_blog.jpgNa zdjęciu jest ustawiony obraz z okładki M.F.Longa „Magia kahunów”. Najniżej mężczyzna obrazuje naszą podświadomość, która wyciągnie rączki do nadświadomości, ale tylko wtedy, gdy stojąca w środku świadomość ją przytuli. Wtedy to świadomie będziemy czuli, jak najwyżej stojąca nadświadomość nas otula. Idealna harmonia, do której wszyscy dążymy, była celem zajęć z samorelizacji. Na temat tego, do czego doszli uczący się w ten sposób siebie, można poczytać na Forum Uzdrowienie, ponieważ niektórzy z nich tam piszą. Zajęcia w ośrodku obfitowały w wiele zabawnych sytuacji, ale także wylewało się tam wiele łez. Kiedyś powiedziano do mnie, że tutaj powinno się płacić za samą możliwość posiedzenia sobie w tym miejscu. No cóż, kiedy ja nie potrafiłam ani tego wycenieć, ani wziąć za to pieniędzy. Bardzo ładnie pokazał mi to pewien regreser. Podszedł do drzwi, uchylił udając mnie i powiedział: „O państwo chcecie płacić za zajęcia, to może innym razem”. Potem jeszcze raz uchylił drzwi i powiedział: „O Państwo macie problemy a nie macie pieniędzy, to proszę, proszę bardzo” i otworzył szeroko drzwi. Obrazuje to moje podejście do pieniędzy i problemów na ten czas. Na ludzi biednych z problemami byłam szeroko otwarta i to do mnie przychodziło. Na ludzi z pieniędzmi byłam zamknięta i oni nie mogli nie mogli przedrzeć się przez moją wolną wolę. Dlatego zamknęłam centrum terapii naturalnych ISKIERKA i poszłam w dalszą drogę.

Centrum Terapii Naturalnych ISKIERKA – zajęcia

iskierka4.jpgW centrum odbywały się różnego rodzaju zajęcia: zajęcia medytacyjne, zajęcia z samorealizacji, zajęcia z regresingiem, kursy Reiki, kursy pracy wahadłami leczniczymi, sesje regresingu i rebirthingu, spotkania Reikowców.
W centrum przyjmowali także bioenergoterapeuci i był prezentowany sprzęt z zakresu medycyny naturalnej. W niedziele odbywały się bezpłatne masaże Reiki dla wszystkich potrzebujących. Moje centrum było także domem dla mnie, ponieważ wtedy nie miałam innego domu. Dlatego między innymi energia, która była w ośrodku wspierała moją pracę nad sobą.

Centrum Terapii Naturalnych ISKIERKA

iskierka_sklep.jpgTo ośrodek dla ludzi, kótrzy są już gotowi odkryć siebie samych i mechanizmy, którymi rządzi się ich podświadomość, kreując ich własne życia. Składa sie z trzech pomieszczeń. W jednym pomieszczeniu jest sklep i recepcja. W sklepie są książki, kasety, odpromienniki, gadżety feng shui a także wahadła lecznicze. W drugim pomieszczeniu jest sala przygotowana do medytacji i pracy w grupach. Nie ma tam żadnych krzeseł, są tylko poduszki na podłodze i koce. Nie dałam nic do siedzenia, aby nie można było z niego spaść. To uwalniało nas od leku, że możemy spaść z zajmowanego stanowiska, czyli z ywobrażeń o sobie. Tam wszyscy byliśmy równi. Trzecie pomieszczenie to gabinet dla trapeutów, gdzie znajdowały się stoły do różnego rodzaju masaży.

Iskierka

kacperek_blog.jpgIskierką nazywałam mojego kochanego syna. To on właśnie przyniósł do mojego życia słońce, które dało mi cel i chęć do życia. Mimo tego, że był poważnie niepełnosprawny, rozświetlał wszystkie miejsca, gdzie przebywał. Kacper był bardzo pogodnym dzieckiem, kochał wszystko i wszystkich. Nigdy nikogo nie odrzucił. Mimo, że sam wybrał tak ograniczające Go ciało, zmienił moje życie całkowicie. Nigdy nie zwracałm uwagi na siebie, żyłam przez dzieci i dla dzieci. Niepełnosprawność mojego syna zmusiła mnie do spojrzenia na siebie. Mogłam albo z rozpaczy zwariować, albo przyznać sie do siebie. Wybrałam przyznanie się do siebie i odkryłam w sobie ogromny potencjał uzdrowiciela, którego dokładnie się wyparłam. Teraz mogłam pomagać mojemu synowi i spotykałam ludzi, którzy także bardzo chętnie pomagali w uzdrowieniu. A ja coraz głębiej sięgałam do swoich uwarunkowań, które już bardzo mi doskwierały. Przyznanie się do siebie, takim jakim się jest naprawdę, to długa praca z własną psychiką, ale także z własnym ciałem, które ma zapisane wszystkie emocje z naszych doświadczeń. Dlatego postanowiłam otworzyć Centrum Terapii Naturalnych Iskierka. Chciałam aby ludzie podobni do mnie mieli miejsce,gdzie mogli by bezpiecznie, spokojnie i delikatnie poznawać samych siebie.