Wąż, sssss

Wczoraj moja córka, bardzo zdziwiona, opowiada mi pewną historię, która się ciągnie już od jakiegoś czasu. Ojciec jej koleżanki jest chory na nowotwór i trzyma się rękami i nogami życia. Po prostu nie chce umrzeć. Co koleżanka kwituje jednym zdaniem: ”No mógłby już umrzeć, bo już nie mam siły latać w te i we wte, robić tego i owego”

Wczoraj słyszę od mojej córki:

- Wyobraź sobie mamo, że ojciec tej koleżanki zmarł. I jak to się stało? Parę godzin po wizycie księdza. Jak do tej pory cała rodzina była bardzo skłócona, tak teraz wszyscy są nagle pogodzeni. Jak to się stało?

- Moim zdaniem ksiądz pomógł człowiekowi odczepić się od wszystkiego co go łączy z  ziemią. Chociażby na tą chwilę w której dusza może opuścić ciało. W tej rodzinie nie zapanowała zgoda. Gdyby się dobrze przyjrzeć, to wąż panujący w ich emocjach tylko się rozpłaszczył. Ten co ma oczy do patrzenia i uszy do słyszenia to widzi wystający łeb i syk rozchodzący się po kątach. Okaże się wszystki w całej okazałości w momencie podziału majątku. Bo ten człowiek nie chciał czegoś zostawić, tak jak Ci, którzy zostali nie chcą sobie nawzajem nic dać. I nie wiem, czy tu jakikolwiek ksiądz coś pomoże.

piasek-waz_E

Jedna myśl nt. „Wąż, sssss

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>