Rozwój człowieka – duchowy a może i nie

Gdy mamy około dwóch-trzech lat, wyrażamy własną niezgodę, waląc zabawką kolegę w głowę. Gdy mamy lat pięć-sześć wyrażamy własną niezgodę mówiąć „Nie bo nie”. Gdy mamy lat trzynaście-czternaście wyrażamy swoją niezgodę mówiąc swoje zdanie i kończąc wyrazem „Wypad”. Kiedy mamy lat piętnaście-dwadzieścia mówimy swoje zdanie, bo wiemy lepiej i już. I obrażamy się na otoczenie. Gdy mamy lat trzydzieści już kombinujemy co nam się opłaca. Tu już zaczynamy gubić własne zdanie. Gdy mamy lat czterdzieści, życie podaje nam dzbanek pokory. Przez różne bóle i choroby dowiadujemy się, ile to wcześniej racji nie mieliśmy. Gdy mamy lat pięćdziesiąt–sześćdziesiąt zaczynamy naprawiać siebie i świat. Następnych lat nie będę wymieniać, ponieważ przepływają one na jednym zdaniu, z którym zgadzają się wszyscy po sześćdziesiątce: „Gdybym miał ten wiek i ten rozum co ty dziecko, to …”