Smutek nic nie urodzi …..

Tak mi przyszło teraz do głowy, aby napisać o urojeniach, które czasem przejmują nad Nami władze. Co zrobimy jak zobaczymy smutne dziecko? Najczęściej zapytamy – „Co się stało?” – i tu jest haczyk, na którym zawiesi się duża Kasia. Mała Kasia wzbudzała zainteresowanie smutną buzią i duża Kasia stosuje ten super sposób. Autor słów „smutek nic nie urodzi” wydaje się nie mieć racji. Smutek jako sposób na wywołanie zainteresowania, urodzi po pewnym czasie depresję. Może o tym pomyśleć, że nie zawsze będą koło nas ludzie, którzy będą mieli ochotę na zajmowanie się naszymi smutkami. Uczymy też naszą podświadomość, że My sami nie jesteśmy sobą zainteresowani i to już jest program na życie z którym trudno nam będzie się uporać. A do tego jeszcze niejako z automatu dołączy się prawo przyciągania i też nie będzie przyjemnie, bo pojawią się koło nas ludzie o podobnym myśleniu. I z przytulenia i rozweselania i wymuszania uwagi nici. Dlatego warto samemu pielęgnować radość, tylko to gwarantuje przyciąganie do siebie radości z doświadczeń, które Nas spotykają. A i ludzie koło Nas też pojawią się jacyś tacy milsi .7503-po-prostu-usmiechnij-sie

2 myśli nt. „Smutek nic nie urodzi …..

  1. Witaj! Coś w tym jest… To, o czym najwięcej myślimy, staje się tym, w jaki sposób funkcjonujemy. Im więcej radości (nawet w trudnych chwilach jest chociaż jeden powód do radości!), tym lepsze samopoczucie. Szukając problemu i drążąc go, tylko go rozkręcamy. Co nie znaczy, że trzeba się tylko śmiać i gwizdać na problemy. Nie. Trzeba znaleźć złoty środek! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>