Buddyjski kotek .

Trzy miesiące temu pod moim oknem bardzo żałościwie miauczał malutki kotek. Na początku myślałam, że zaraz pojawi się matka, ale minęło już trochę czasu a matki niema. Kotek usadowił się na jezdni i dalej miauczał. Postanowiłam zabrać go do domu. Okazało się że ma około 2 miesiące i jest bardzo chory. Wizyta u lekarza skończyła się zastrzykami i diagnozą że nie wiadomo co z nim będzie. Nie widział na oczy bo miał stan zapalny. Miał katar koci i do tego należało go karmić butelką,  bo za wcześnie zostawiła go matka. W ten sposób stałam się mamą zastępczą dla małego kotka. A że od dawna nie wierze w przypadki, zadałam sobie pytanie „Co ten kotek ma mi do pokazania ? ” i się przyglądam. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to moje dzieciństwo . Też jestem dzieckiem zostawionym przez matkę w wieku 3 miesięcy. Wychowali mnie obcy ludzie. Około rok temu dowiedziałam się że mam w obydwu oczach wady wrodzone przez które nie powinnam widzieć. Przez wszystkie lata widziałam bardzo dobrze . Tak sobie pomyślałam, jak nie wiedziałam, że mam nie widzieć, to widziałam :) Mój kotek też ma kłopoty z oczkami. No i najważniejsze – do tej pory nie lubiłam kotów. Zawsze miałam psy . Teraz mój kotek ma 3 miesiące i na imię Kotek  :) tak pięknie przybiega na zawołanie „gdzie jest kotek” że nie mamy sumienia mu tego zmieniać. Okazuje się że mały kotek pokonuje bez problemu moje ograniczenia i niechęci . Ciekawe co ja pomogłam przepracować sobie ludziom, którzy się mną zaopiekowali.  Nie wierze w przypadki dlatego jestem wdzięczna wszystkim tzw. przypadkom, które mi się przydarzają niby przypadkiem i wszystkim żyjącym istotom biorącym w nich udział :)

IMG_2706

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>