Co to znaczy wybaczyć?

Pewnie każdy może mieć rozumienie inne tego :) U mnie tak na ślepo nie bardzo wychodziło . Potrzebowałam zrozumieć postępowanie mojej mamy i dopiero wtedy na tyle się rozluźniłam aby zauważyć , co te emocje robią ze mną. Pamiętam że długo wtedy płakałam . Było mi żal mamy , potem było mi żal mnie i miałam wrażenie że ten żal nie ma końca. A potem bardzo ale to bardzo przytuliłam siebie z mniej więcej takimi słowami ” Przepraszam cię moja malutka Loniu że taki los dla ciebie wybrałam że siebie tak oskarżyłam , że potrzebowałam tak bolesnej kary jak odrzucenie. Przepraszam i zwracam wolność i niezależność wszystkim tym którzy byli wykonawcami mojej woli i tak dzielnie się spisali. Od dziś jestem swoim najlepszym przyjacielem i już nigdy , niczyje zdanie o mnie nie będzie miało dla mnie takiego znaczenia abym ja zapomniała o tym że kocham siebie i jestem dla siebie mamą , tatą i najbliższą osobą . Moja maleńka zawsze możesz się do mnie zwracać ze wszystkim . Nie musisz się już wstydzić , bać ani obrażać na mnie aby przyciągnąć moją uwagę. Zawsze jestem tutaj z tobą i możesz mi zawracać głowę ile tylko ci się podoba. Zawsze jestem tutaj z tobą i dla ciebie. Kocham cie i ta miłość uzdrawia wszystkie nasze lęki . Widzę jak energia lęku rozpływa się w powietrzu i oczyszcza się nasze ciało , nasz umysł , nasze serce i cała nasza aura. Możemy teraz oddychać i śmiać się do woli , bo pozwalamy się kochać . Jestem ukochanym dzieckiem Boga i teraz widzę że wszyscy wokół mnie też . Bóg nas kocha i zawsze tak było . Tylko dlatego że Nas wszystkich kocha miłością bezwarunkową wystarczy go wybrać jak mamę i tatę a już miłość wypełni nas całe i wszystko wokół nas.Nareszcie wybieramy świadomie miłość , bo zasługujemy na wszystko , co najlepsze i teraz aktorzy w naszych wyborach będą przepełnieni miłością i troską o siebie i o nas.” Takie słowa mniej więcej warto napisać do siebie . U mnie bardzo szybko zaczęło się zmieniać i teraz nawet jak moja podświadomość naciąga mnie na zabawę lub coś kombinuje , to zawsze o tym wiem . Jest to dla nas łatwe i przyjemne ponieważ zawsze przychodzi z tym do mnie. Zanim w naszym życiu zamanifestuje się kara , ja już wiem gdzie jest poczucie winy. Nie ma nic gorszego jak być wrogiem siebie samego. Bóg na to pozwoli abyśmy się karali do woli , bo nas kocha bezwarunkowo i poczeka aż same wybierzemy niewinność i miłość do siebie . Wtedy już miłość zrobi swoje i kochanie wszystkiego , to już nie problem .

Czy to prawda, że możemy wszystko.

Moim zdaniem odpowiedzialność za to co się dzieje ponosimy my sami . To nasze myśli , nasze słowa i emocje wywołują chaos, który tylko do nas powraca. Bardzo często piszemy o tym jakie to energie i skąd to do nas nie spłyną, tak jakby nie wystarczyło energii z naszego zachowania , z naszych prób różnego rodzaju broni, do tego, aby powstawały różnego rodzaju burze . Sami się niszczymy , własnymi zachowaniami i moim zdaniem, to ten świat musi się skończyć. Musi do nas dotrzeć, że sami się zabijamy, próbując bawić się w Boga. Nie zwracamy uwagi na efekt motyla, a to wszystko działa mimo tego, że wydaje nam się, że jesteśmy niezniszczalni. Tak sobie myślę, że my ludzie nie po raz pierwszy już tak eksperymentujemy i nie po raz pierwszy poniesiemy tego konsekwencje. A co do zamieszania energetycznego, to banie się potęguje tylko jego działanie, ponieważ takie energie oparte są miedzy innymi na strachu. A teraz mam takie pytanie, przykład : Jeżeli jesteśmy jednością to uchodźcy też są nami , dlaczego część siebie traktujemy w taki sposób? I teraz, jeżeli część naszego organizmu potraktujemy w taki sposób, to czy nie będzie chorował cały organizm ? Zachowując się w taki sposób przyciągniemy podobne energie w myśl zasady: „Podobne przyciąga podobne” i zadziała tylko prawo przyczyny i skutku . Nie ma nikogo takiego jak rodzić, kto by nam zabronił się niszczyć . Musimy sami się zdecydować, czy wolimy kochać , czy niszczyć, bo wszyscy jesteśmy jednością na naszej ziemi i to my decydujemy o tym co z nami dalej będzie. Dlatego tak cenne jest bycie uważnym na własne myśli, emocje i czyny, bo to od nas zaczyna się nasza teraźniejszość każdego dnia. Może wystarczy jak każdy z nas uczciwie zajmie się sobą i oczyści intencje wobec siebie samego . Nie da się mieć nieczystych intencji wobec innych, mając czyste intencje wobec siebie. A za tym już idzie świadomość miłości, która wszystko uspokoi, bo wszystko czego teraz potrzebujemy to spokój . A wszystkie ostrzeżenia, moim zdaniem, są bez sensu, ponieważ mamy zwyczaj reagować lękiem na ostrzeżenie i tylko podbudujemy i tak już silne energie niszczące. To nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość i to tutaj powstaje wszystko co nas niszczy i wszystko dzięki czemu czujemy się szczęśliwi. Wszystko jest jednym i wszystko zawarte jest we wszystkim . Raczej nie uda nam się tego zmienić , bez względu na to co sobie wymyślimy. Jak to powiedział ktoś mądry ” Nie uda nam się niczego wymyślić, co już nie było by wymyślone i nie ma pytania na które by nie istniała już odpowiedź”. Może warto zadawać sobie pytania i poczekać na odpowiedź . Tak czy siak wszystko jest w nas.e884751341ab0fb793c95d8ac15697a7

Odpowiedzialność za słowa…. czy istnieje ?

Płyną , płyną słowa …… i czy istnieje coś takiego jak odpowiedzialność za słowa ? Każdy z nas wypowiada tysiące słów. Czy zdajemy sobie sprawę, że z każdym słowem płynie energia? Rozróżniamy emocje a czy jesteśmy świadomi, że nasz język ma wiele dwuznaczności. Jeżeli np. napiszemy „walczę cały czas o moje szczęście”, czy to znaczy, że mamy szanse być szczęśliwymi? Czy będziemy szczęśliwi jak już ta walka się skończy? O ile w ogóle się skończy. Tak się zastanawiałam nad tym zdaniem „Na początku było słowo, słowo było u Boga i bogiem było słowo”.  Co to może znaczyć ? Bóg – słowo? A może to jest tak, że to każde nasze słowo, ba nasza myśl stwarza naszą rzeczywistość i aby mieć to o co nam chodzi, wystarczy się nie sprzeniewierzać się sobie. Nikt nie wprowadza nas w taki zamęt myślowy jak my sami. Dzisiaj myślimy to i za tym idzie nasza energia powstała na bazie naszych emocji . Jutro myślimy odwrotnie ponieważ np. czyjś pogląd wydaje nam się fajniejszy i tak dzień po dniu. W naszej głowie jest tysiące pomysłów, na nasze szczęście . Dlaczego żaden z tych pomysłów się nie realizuje ? Dlaczego w końcu zaczynamy walczyć ? I z kim tak naprawdę walczymy ? Skąd się wziął przeciwnik ? Bo skoro walka to jest i przeciwnik . Ważnym wydaje się uświadomienie sobie odpowiedzialności za słowa , za myśli , za nasze emocje. Moim zdaniem każdy z nas odpowiada za wszystkie kataklizmy które nas spotykają począwszy od kłótni w domu do tsunami . To my jesteśmy mieszkańcami tej ziemi . Myślącymi , czującymi i decydującymi o tym co dzisiaj zrobimy , co dzisiaj pomyślimy i czym podzielimy się ze sobą , ze swoją rodziną , ze światem. Z racji tego czym się interesuję, mogę obserwować tzw. nauczycieli duchowych. Wydawało by się, że są na tyle świadomi aby zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za słowa. A słowa które piszą wcale o tym nie świadczą. Sentencje które często są tak ładnie przygotowane, też świadczą o nie znajomości praw rządzących tym światem. Właściwie to ja chyba już kiedyś zabłądziłam przez takie słowa, które padły od kogoś kogo uznałam za mistrza i teraz chce mi się pisać o tym do innych. Można powiedzieć że każdy sobie wybierze mistrza na jakiego jest gotów, ale im więcej z nas będzie odpowiedzialnymi za swoje słowa, tym będzie nam się lepiej żyło . To my w każdej chwili stwarzamy naszą rzeczywistość , tą w naszym ciele i tą w naszym świecie. I to  tylko dlatego  że jesteśmy jednością ze wszystkim co żyje , czy nam się to podoba czy nie . Im szybciej to sobie uświadomimy , tym lepiej dla nas wszystkich.