Niebezpieczne afirmacje

Na zdjęciu jest kilka paczek banknotów. A pod spodem podpis – moja afirmacja bogactwa.Chciałam zwrócić uwagę na pułapkę w tego typu afirmacjach . Może też przez to nie wychodzić nam kreacja. Przy pliku banknotów może się włączyć zachłanność i wszystko, co się pojawi po drodze, będzie za małe, aby być z tego zadowolonym. Trzeba się sobie przyglądać . Najważniejsze jest, aby reagować na własne odczucia. Afirmacja działa zawsze i zawsze coś w naszym życiu zmienia. Jeżeli chcemy „coś” to nie ma sprawy, ale jeżeli chcemy coś więcej, to warto o tym pomyśleć. Najważniejsze jest to, czego chcemy . Duże pieniądze, które nagle wygrywamy a nie jesteśmy na nie przygotowani, mogą wywołać nie lada zamieszanie w naszym życiu. Stare programy nagle się ujawnią i trzeba będzie się z nimi zmierzyć. To tak jakby ktoś chodzący po ziemi dostał nagle skrzydła :) . Ja sprawdziłam, że najlepiej jest uzdrowić sobie przepływ, bo to oznacza, że wszelkie dobra jakich potrzebujemy, mamy zawsze, kiedy ich potrzebujemy. Nie zapominajmy, że nasze wewnętrzne dziecko też ma swoje zachciewajki a jest ważnym elementem w naszej kreacji i nie warto go ignorować.

milionwaga

Jak speniać swoje marzenia ?

Zgadzam się z Tobą co , do ostatniego zdania „Jednak każdy ma czasem chwile gdy chciałby to wszystko pierdolnąć w kąt…” cieszę się że u mnie już te chwile są coraz krótsze .Ja zawsze podpytuję siebie np tak : co mi przeszkadza w realizacji tego marzenia ? i daję sobie spokój . Często jak nie naciskam pojawiają się myśli lub tzw przypadki , które pokazują , czemu jeszcze nie teraz. Z tego co ja zauważyłam a co wydaje Mi się przeszkadza Tobie , to zdanie o mężczyźnie „Wiec tłumacze sobie, ze facet to facet…jednostka stworzona do zdobywania zamierzonego celu, Moim zdaniem nie ma żadnej definicji , która by mówiła do czego jest stworzony facet a do czego kobieta. To taki stereotyp i nie warto mu podlegać. Życzę Ci aby wszystko o czym marzysz spełniło się i było jak najlepsze dla Ciebie.A dobre życzenia mają moc sprawczą , pierwsze już masz. Każda Twoja wątpliwość , to taki kamyk do plecaka . Po pewnym czasie trzeba będzie usiąść i wyrzucić te wszystkie kamienie. Dopiero wtedy zrealizuje się Twoje marzenie.

marzenia_8

Adoracja

Wróciłam do postu o adoracji, ponieważ uważam adoracje za bardzo cenne narzędzie w naszym rozwoju. Tutaj podeprę się zdaniem Józefa Dąbrowskiego „To jest tez sposób wyrażania miłości”. Adoracja, moim zdaniem, jest najsilniejszym sposobem zbliżenia się do źródła. Wielu z nas jak usłyszy o możliwości podniesienia wibracji, natychmiast szuka narzędzi, które w tym pomogą. Po to słuchamy, między innymi, muzyki. Adoracja jest sposobem najprostszym do podniesienia wibracji ciała swojego i osoby adorowanej. Jezus cały czas adorował źródło , ponieważ był świadomy tego, że dopiero w połączeniu ze źródłem JESTEŚMY obecni tu i teraz. To jest najlepszy ze sposobów wymiany energii. Mamy go pod ręką zawsze i warto go stosować w stosunku do siebie, do źródła i do wszystkiego co żyje. Jeżeli zrobimy to szczerze to krainie obfitości wokół nas nie będzie końca.  A szczęście to będzie nasz kolega

ben-white-139141

Czy propaganda ma władze nad nami ?

Piszesz że jesteśmy karmieni propagandą , ale to My ją akceptujemy. Dlaczego tzw. negatywu wydaje się być więcej ? Moim zdaniem miłość i brak lęku jest w stanie zmienić wszystko bardzo szybko. Ale do tego trzeba świadomości a nie walki , miłości a nie potępienia dla tzw. innych i poczucia jedności. W tym jest nasza siła. Każda rewolucja jest słabością i przez to dwie strony przegrywają. Tylko jedność nas wszystkich jest w stanie zakończyć te nasze wybory, które nas niszczą. Ja wierze w człowieka i w to że uświadomimy sobie czego tak naprawdę chcemy. Kiedyś bardzo silny był zabobon , teraz wydaje się być bardzo silny materializm , ale to wszystko przemija a nasza świadomość jest coraz szersza . Może jeszcze potrzebujemy prostej lekcji : „nie robię tego , bo to boli”tv-head-propaganda-1

Rozwój człowieka – duchowy a może i nie

Gdy mamy około dwóch-trzech lat, wyrażamy własną niezgodę, waląc zabawką kolegę w głowę. Gdy mamy lat pięć-sześć wyrażamy własną niezgodę mówiąć „Nie bo nie”. Gdy mamy lat trzynaście-czternaście wyrażamy swoją niezgodę mówiąc swoje zdanie i kończąc wyrazem „Wypad”. Kiedy mamy lat piętnaście-dwadzieścia mówimy swoje zdanie, bo wiemy lepiej i już. I obrażamy się na otoczenie. Gdy mamy lat trzydzieści już kombinujemy co nam się opłaca. Tu już zaczynamy gubić własne zdanie. Gdy mamy lat czterdzieści, życie podaje nam dzbanek pokory. Przez różne bóle i choroby dowiadujemy się, ile to wcześniej racji nie mieliśmy. Gdy mamy lat pięćdziesiąt–sześćdziesiąt zaczynamy naprawiać siebie i świat. Następnych lat nie będę wymieniać, ponieważ przepływają one na jednym zdaniu, z którym zgadzają się wszyscy po sześćdziesiątce: „Gdybym miał ten wiek i ten rozum co ty dziecko, to …”

Mój elementarz

Miałam tylko jedną bajkę z którą zawsze chodziłam pod pachą. Ze mnie jest taki Pimpuś Sadełko.

Maria Konopnicka, „Szkolne przygody Pimpusia Sadełko”

1. Szkoła.

Szkoła pani Matusowej
Głośne w świecie ma przymioty,
Uczęszczają do niej wszystkie
Dobrze wychowane koty.

Już to sam nieboszczyk Matus
Był wybornym pedagogiem,
I prowadził przez lat wiele
Znaną pensję „Pod batogiem”.

Kot to był uczony wielce;
A siadywał na zapiecku,
Pomrukując sobie zcicha
Po łacinie i po grecku.

Osierocił wszakże szkołę,
I zostawił żonę wdowę,
Gospodarną, zabiegliwą,
Jejmość panią Matusową.

Szkoła dalej szła swym trybem,
Tylko znak jej: „Pod batogiem”
Usunięty został ze drzwi,
A zrobiony: „Kot z pierogiem”.

Łatwo pojąć, jak ta zmiana
Rozszerzyła pensji sławę,
Młode kotki na naukę
Biegły, jakby na zabawę.

Jedna matka synka wiodła,
Druga swą córeczkę małą,
Byle każde z pensji godła
Choć kruszynę skorzystało.

Nic milszego bowiem dziatki,
Jak kot pięknie wychowany,
Taki, jak go tu widzicie,
Nad miseczką od śmietany.

Moje wyznanie

Kocham siebie, ale też wszystko chcę od Ciebie,

co tylko masz mi do dania.

Jestem poraniona, ale otwieram szeroko ramiona.

Bo wielbię Boga w sobie, który pokazał mi się w tobie.

Ufność moja jest coraz większa, bo miłość mnie upiększa.

Kocham twoje oczy, usta, ciało i ciągle mi ciebie mało.

Przyniosłeś do mnie duży dzban czystej wody,

pokazałeś mi jak piękne mogą być ogrody.

Napiły się moje usta, napiło się moje ciało.

I tak powoli, powoli jeszcze raz rozkwitało.

Dziś siedzę przed domem na małym stołeczku -

jak miło Cię pieścić , Koteczku.

Termometr

Moje wnuczki, jak to na każde małe dziecko przystało, chorują zawsze w czasie niepożądanym dla rodziców. Ostatnią niedzielę spędziły na zwiedzaniu dyżurnej przychodni i oglądaniu lekarza. A oto rozmowa mojej córki z panem doktorem:
- Dzień dobry – powiedziała moja córka
- Dzień dobry – odpowiedział lekarz.
I to jest jedyna kwestia w której się zgadzali.
- Co jest córce? – pyta dalej lekarz.
- Jest chora.
- Tak? A co jej jest?
- Miała 40 stopni gorączki.
I jak to moja kochana wnuczka potrafi, cała reszta objawów była tajemnicą nieskończoności. Pan doktor z tajemniczej kieszeni wyciąga stetoskop. Moja wnuczka śledzi te ręce z ciekawością i strachem, co to dalej będzie. I teraz następuje szybka seria zdarzeń: bluzeczka do góry, serduszko ciach, ciach, ciach, badamy gardełko, uszki, nosek, oczki i następuje głęboka cisza. Wszyscy czekamy na to słowo klucz – skąd jest ta wysoka, tajemnicza gorączka. Po chwili pan doktor podnosi oczy i stwierdza, jak to na autorytet przystało:
- Pani córce nic nie jest. Jest zdrowa.
- Jak to nic nie jest. Jest chora panie doktorze. Ona miała 40 stopni gorączki.
- Ale teraz nic jej nie jest, jest zdrowa.
Mogę ten monolog ciągnąć jeszcze, ponieważ jeszcze chwilę trwał, ale szkoda kartki. I to jest ta myśl z którą borykała się moja córka, wychodząc od lekarza, który pożegnał ją słowami: „Gdyby się coś działo, to proszę jutro iść do przychodni.” – „Po co ja tu przyszłam? (Było około 80 osób) Zmarnowałam pół dnia i wiem mniej, niż wiedziałam.” Na następny dzień moje wnuczki opiekowały się moją córką, ponieważ one tajemniczą gorączkę zamieniły na kaszel, który pomoże im wygarnąć wszystkim to, czego bały się powiedzieć a moja córka leżała z 39 stopniami gorączki, bo nie śmiała wygarnąć autorytetowi, panu doktorowi, co o nim myśli. I tak to jest z tymi naszymi tajemnicami, które pozostaną tam, gdzie poczujemy, że je zostawiamy. Dlatego jak minie jakiś czas, trudno jest trafić, gdzie to ostatnio byliśmy i co zostawiliśmy. I coś co miało być małym kaszlem, staje się potężną chorobą z którą już nie tak łatwo sobie poradzić. Choroba czy zdrowie – kto miał rację – mama, lekarz czy zdezorientowana wnuczka. A może tylko termometr, bo on jeden znał prawdę?
***
Puk, puk – to ja, twój termometr – podsłuchałem rozmowę dwóch śmieci emocjonalnych:
- Nie pokażemy właścicielce w której części ciała jesteśmy.
- Bawimy się w chowanego.
- No, będzie się działo. Będzie zabawa i nocy będzie mało.
- Ciii, ktoś chyba podsłuchuje.
Jak to piszę, to też coś mnie kłuje w lewym boku. Chyba moje śmieci emocjonalne poczuły kolegów.

chore-dziecko

Otoczak

Leży sobie u mnie na półce nad telewizorem kamień. Tak się zastanawiałam, że już tyle lat idzie ze mną przez życie, służąc mi jako odpromiennik. Wczoraj uświadomiłam sobie, że żyję w świecie gdzie jestem karmiona takimi treściami:
WIADOMOŚĆ 1: Jeden mężczyzna pokłócił się z drugim mężczyzną . Wrócił do restauracji po nóż, wyszedł na ulicę i ugodził człowieka, który tam stał przypadkowo (a w przypadki nie wierzę), bo wydawało mu się, że to ten z którym się kłócił. Ugodzony zmarł w drodze do szpitala.
WIADOMOŚĆ 2: Dwóch młodzieńców weszło do kebabu, wyniosło napój nie płacąc. Za nimi popędził właściciel i kucharz, oczywiście z nożem. Człowiek, który wziął napoje nie żyje, ponieważ został kilka razy ugodzony nożem. W mieście zamieszki.
WIADOMOŚĆ 3 ze szczytów: Jakiś pan z jakiejś bardzo ważnej organizacji społecznej ukradł pieniądze. Oszust, napiętnujemy go.
I teraz żeby nam było milej, ze świata zwierząt:
WIADOMOŚĆ 4: W puszczy Białowieskiej stado wilków ruszyło na stado żubrów. I sączy się z ekran głos znawcy tematu zwierząt: „Pewnie szukały słabego osobnika, żeby go zagryźć”. Ale co to, jak się żubry wkurzyły i ruszyły na te wilki to dopiero pokazały moc.
WIADOMOŚĆ 5: Zima w naszym kraju szaleje. Sypie śnieg, wszystko zmrożone. Na autostradzie A – jakiejś tam zderzyły się trzy Tiry.
WIADOMOŚĆ 6: Ciamajdy w dalszym ciągu okupują sejm, więc zamówiliśmy sobie przenośne maszynki do głosowania i będziemy sobie teraz chodzić po różnych salach. Ciekawe gdzie osiądziemy? Może na ziemi niczyjej, ogrodzonej wielkim, żelaznym płotem.
WIADOMOŚĆ 7: Na Bałtyku cofka, morze wlewa wodę do miasta. I tak sobie myślę, ciekawe po co? Może Bóg uznał, stwarzając siedem dni tygodnia, że w siódmym to nas już obmyje z tego co wytworzyliśmy.
P.S. Tak sobie myślę, chyba nawet trzem królom nie śniło się, że w naszej rzeczywistości dary które nam przynieśli: mirrę, kadzidło i złoto zamienimy na lęk, złość i nienawiść.
***
Bawimy się nieodpowiedzialnie energiami o których nie mamy zielonego pojęcia. I zostanie nam tylko stać się twardym, skamieniałym otoczakiem. Będziemy tylko pilnowali, coby nam żadne odnóże nie wystawało, bo ostatnio w modzie są noże i może nam ktoś, coś odciąć. Dlaczego budujemy wokół siebie taki świat? Gdzie podział się bałwan, sanki, roześmiane buzie na czerwonych od mrozu policzkach naszych dzieci? Może zaśpiewajmy tak, a to wróci:


otoczak-resized

Wygrałam wiarę w siebie.

Odeszłam od komputera do telefonu, bo dzwoniła córka. Pracuje w salonie z automatami. I właśnie teraz kobieta wygrała u nich 41 tysięcy. Dziewczyny dostały po stówie od niej. I moja Madzia dzwoni do mnie z takimi słowami: „Mamo, tak sobie powiedziałam do siebie: – Magda, ty człowieku małej wiary. Uwierz a wszystko będziesz miała – tak jak ty to mówisz mamo” I tak sobie teraz myślę, że w kółko jej to powtarzam., to może powiem to teraz Tobie Czytelniku: zagraj.

Odpowiesz szczęściara… Ale ja nie mam ręki do gier… Ale może to dobry pomysł. Mówią jak masz szczęście w miłości to w grze już nie.

Oj, głupoty gadasz. Nie analizuj, po prostu zagraj. Może to jest podpowiedź. Najgorsze nie jest to, że Bóg nam nie chce dać. Najgorsze jest to, że nie wierzymy w to, że możemy dostać. Nikt nie wie jakimi drogami chodzi szczęście. Zobacz, miałeś potrzebę zajrzenia tu  właśnie teraz. Magda miała potrzebę zadzwonić do mnie z tą wiadomością, kobieta miała potrzebę wygrania. Za dużo przypadków, żeby to był przypadek. A zresztą w przypadki nie wierzę.

Ale to nie koniec dobrych wieści od rodziny :)  Moja córka śpi po nocy a tu telefon. Dzwoni jej kierowniczka coby pomierzyła okna w całym domu (bo chciała wymieniać, ale nie miał na nie kasy), bo pewnie uda się coś załatwić. I moja córka dzwoni do mnie: „Mamo ja już teraz tylko dziękuję , płaczę i gadam z Bogiem. A moje gadanie wygląda tak: No przecież wiesz Boże, że ja nie jestem taka zła. Pracuję w salonie a mogłabym być pielęgniarką, ale wszystko robię najlepiej jak umiem. I Ci dziękuję, I Ci dziękuję i Ci dziękuję. I już czuję tylko samą wdzięczność za to co mnie spotyka.” Jestem dumna z postępów mojej córki i czekam na wiadomość od Ciebie bym mogła tak samo być dumna z Ciebie Drogi Czytelniku.

Powiesz, że kochanie siebie podchodzi pod egoizm?  Pod nic nie podchodzi. Nie gadaj takich pierdół. Jak będziesz umiał kochać siebie, to będziesz umiał kochać wszystkich. Nie dasz miłości sobie, to nie będziesz umiał dać nikomu. To jest oszustwo. Egoizmem jest oszukiwanie siebie. Bo dla Boga wszyscy jesteśmy jednakowo kochani a to znaczy Ty też.

I jeszcze takie zakończenie tej historii – ciąg dalszy. Do mojej córki zadzwoniła koleżanka jako ten strach siedzący w jej żołądku i powiedziała: „Wiesz Magda, że nas 31 zwolnili. Od pierwszego przyjmuje nas ta sama firma, tylko o innej nazwie. I na pewno nam się nie uda przepracować u nich sześć miesięcy, bo się wywalą. A to znaczy, że nie będziemy miały zasiłku.”

Moja córka dzwoni do mnie i mówi – Mamo zadzwonił do mnie strach.

A ja pytam – Co czujesz?

Madzia na to: – Nie wiem, chyba się nie boję. Ale też już się nie cieszę.

I ja na to tak: – To tylko ktoś, kto jest Twoim lustrem. Pokazał Ci wątpliwości, które chowasz przed sobą. Ale przecież ty nie musisz się bać stracha, bo on jest na wróble. A Ty nie jesteś wróblem, który lata po polach i kradnie ziarno ludziom. Ty jesteś skowronkiem, który pięknie śpiewa i zachęca ludzi do uśmiechu. Powiedz Bogu wszystko to, czego się boisz i oddaj w jego ręce wszystkie umowy, zasiłki i poukładanie Twoich spraw.

Piszę to, bo mam nadzieję, że Tobie to też pomoże Czytelniku i będziesz mógł być dumny z siebie z ogromną wygraną w kieszeni, jeżeli Ci będzie na tym zależało.

pieniadze_tp